Demografia a suwerenność narodowa

 

Michel Schooyans

Marzec 2001

 

         Powodzenie, jakim cieszą się tezy maltuzjańskie wynika przede wszystkim z ich pozornej prostoty i nie znoszącego sprzeciwu charakteru. W 1798, sławny pastor ostrzega nas: wzrost produkcji żywności odbywa się zgodnie z postępem arytmetycznym; przyrost ludności podporządkowany jest postępowi geometrycznemu. Ubodzy muszą opóźniać wiek zawierania małżeństw. Prawa społeczne zakłócają działanie praw natury, która pragnie wyłonić najzdolniejszych i wyeliminować pozostałych. W 1803, Malthus powie, że podczas wielkiego bankietu wydanego przez naturę nie dla każdego przygotowano nakrycie; nieużytecznym przyroda daje do zrozumienia, że powinni odejść i nie ociąga się z realizacją swojego zalecenia. (Przypis: Pełny tekst znanego Apologue du Banquet Malthusa znajduje się w naszej pracy La dérive totalitaire du libéralisme, Paryż, Wyd. Mame, 1995, ss.139).

         Wielokrotnie krytykowane i dementowane faktami, tezy pastora są mimo wszystko ponownie powtarzane z niezmienną stałością. Spotykamy je lub w ich pierwotnym sformułowaniu, lub precyzyjnie wyjaśnione na dany temat lub też przeciwnie – ukryte. Prześledzmy te przeobrażenia. (Przypis: Poświęciliśmy dwie prace tym tezom i ich późniejszym dziejom: La dérive totalitaire du libéralisme, wymieniona powyżej oraz El Evangelio frente al desorden mundial, wstęp kardynała Ratzingera, Mexico D.F., Wyd. Diana, 2000).

         W XIX wieku, tezy umocniły swoją pozycję wraz z pojawieniem się organicyzmu, propagowanego przez Herberta Spencera (1820-1903): społeczeństwo ludzkie jest ciałem, którego członki są bardzo różne pod względem użyteczności, wartości lub godności. Jest rzeczą nie do przyjęcia, by mniej zdolni szkodzili ogółowi gatunku. Trzeba więc dopomóc naturze w dokonywaniu selekcji. Galton (1822-1911) stwierdzi, że musi ona być sztuczną. Lekarze będą mieli do odegrania pierwszoplanową rolę w tym eugenicznym programie. (Przypis: na temat wpływu tych idei we Francji zob. Anne CARO, Histoire de l'eugénisme en France. Les médecins et la procréation. XIX-XXe sičcle. Paris, Wyd. Seuil, 1995). Według Johna Stuarta Milla (1806-1872), spotykamy takie różnice między społeczeństwami; istnieje między nimi określona hierarchia, a mniej posażne muszą zgodzić się na podporządkowanie bardziej "cywilizowanym". Na ten temat będziemy więc czasami mówić o darwinizmie społecznym.

        Neomaltuzjanizm pojawia się nieco później i zostaje przedstawiony przez Margaret Sanger (1883-1966). Jest to przeinieszanie tez maltuzjańskich na temat ludności z indywidualistyczną, hedonistyczną i utylitarystyczną doktryną moralną. Tego typu moralność, moralność przyjemności indywidualnej dokonuje podziału na zachowanie seksualne i prokreację. W związku opartym na seksie, rozkosz jest dobrem; dziecko zaś ryzykiem. Druga osoba jest interesująca o ile daje mi rozkosz i/lub korzyść. Stąd odrzucenie małżeństwa, pochwała wolnej miłości, eugeniki, itp.

Według Malthusa, powierzchnia Ziemi ogranicza bezlitośnie produkcję żywności, a ograniczenia tejże określają bezwzględnie liczbę ludzi, jaką świat może pomieścić. Temat ziemi prowadzi do tematyki współczesnej ekologii. Nastawiony na ekspansję, wręcz agresję, imperializm brytyjski wyrazi się w polityce zaboru terytoriów i eksploatacji zasobów naturalnych. Stany Zjednoczone z kolei nie czekają na zakończenie Wojny Secesyjnej, aby zastosować mesjańską doktrynę oczywistego Przeznaczenia. Aneksja Florydy, Teksasu, Kalifornii, wojny na Kubie i na Filipinach, oddzielenie Panamy od Kolumbii, itp. pozwalają zrozumieć znaczenie "stref wpływów", ruchomych "granic", "zastrzeżonych polowań" - i tego, co geopolitycy niemieccy niebawem nazwą "przestrzeń życiowa".

Rozpowszechniona wersja tez maltuzjańskich jawi się więc jako pień, którego soki zasilają trzy główne rozgałęzienia: organicyzm, neomaltuzjanizm, ekologizm. W sumie mamy więc cztery elementy, których połączenia pojawiają się już w XIX wieku.

 

Przeobrażenie tych elementów

 

 

Zobaczymy teraz, że elementy te spotykamy w niektórych przemówieniach, jakie ONZ lub jego agendy poświęcają ludności. W sposób szczególny mamy tu na myśli FNUAP oraz Bank Światowy, Światową Organizację Zdrowia, PNUD, UNICEF, FAO, a nawet UNESCO. (Przypis: Ogólny przegląd działalności ONZ i jego agend znajduje się w Stanley P. Johnson, World Population and the United Nations. Challenge and Response, Cambridge University Press, 1987). Pokażemy, w jakich sformułowaniach są dziś ponownie przedstawiane cztery elementy, które wyłoniliśmy (Przypis: analizujemy to zagadnienie szczegółowo w La face cachée de l'Onu, Paryż, wyd. Le Sarment/Fayard, 2000; zob również nasze wystąpienie pod tytułem La ONU y la globalizacion).

 

         Powrót do malturjanizmu

 

         W jakiej postaci rozpowszechniona wersja oryginalnych tez maltuzjańskich pojawia się w przemówieniach tych międzynarodowych instytucji i podczas konferencji przez nie organizowanych? Wzrost populacji - zapewnia się – jest wykładniczy. Produkcja żywności mu nie towarzyszy; ziemia nie może wyżywić wszystkich. Ubodzy mieszkańcy Trzeciego Świata mają zbyt wiele dzieci i są odpowiedzialni za swoją własną nędzę. Wzrost populacji jest przyczyną nędzy i bezrobocia, jest przeszkodą na drodze do rozwoju. Ponadto, koncentracja ubogich w miastach jest przyczyną pojawienia się przestępczości: niektóre deklaracje Konferencji w Istambule na temat mieszkalnictwa (1996) podkreślały to zjawisko. (Przypis: Więcej szczegółów na temat Konferencji, jakie wymienimy w naszej pracy Le crash démographique, wyd. Le Sarment/Fayard, 1999; zob. szczególnie rozdział V: "ONZ i jej konferencje dotyczące ludności".)

Przy takich twierdzeniach, bez kontroli wzrostu populacji, rozwój jest nie możliwy. Od II Konferencji międzynarodowej poświęconej ludności (Belgrad, 1965), planowanie narodzin jest przedstawiane jako forma pomocy na rzecz rozwoju. W swoich decyzjach prokreacyjnych pary powinny brać pod uwagę kontekst społeczny. Niedługo będzie się mówić, że trzeba "monitorować", to znaczy kontrolować i ograniczać przyrost ludności. Taki był cel Konferencji poświęconej ludności i rozwojowi (1994): od tej pory państwa są regularnie proszone o składanie sprawozdań z tego, co uczyniły, by wprowadzić w życie "plan działania" zatwierdzony "konsensusem" w Kairze. Zresztą, już na Konferencji w Rio (1992) twierdzono, że zdolność nośna ziemi jest naruszona lub przekroczona. W swojej oryginalnej definicji, rozwój "trwały" wymagałby kontroli liczby ludności. W przypadku braku takiej kontroli, bomba "L" (ludność) może szybko wybuchnąć.

 

Powrót do organicyzmu

 

W 1946, Julian Huxley stanął na czele UNESCO. Był znany z tego, że opowiadał się za sterylizacją upośledzonych umysłowo i tych, z którymi społeczeństwo nie wiedziało co zrobić. Jedną z odmian tego eugenizmu odnajdujemy u Fredericka Osbome'a, który został w 1952 pierwszym przewodniczącym wpływowego Population Council. Tę prywatną instytucję należy tutaj wymienić z racji wpływu, jaki grupa Rockefellera wywierała i wywiera nadal za jej pośrednictwem na programy demograficzne ONZ i jej agend.

Pamiętamy, że Galton wolał selekcję sztuczną od naturalnej selekcji Matlthusa; wprowadził więc element woluntarystyczny to znaczy interwencjonistyczny. Ubodzy to ci, którym się nie udaje; bogaci to ci, którym się udaje. Pierwszym nie udaje się i tym samym dowodzą, że są gorsi; drugim udaje się i dowodzą tym samym, że są zdolni. Dla dobra ludzkości, trzeba przeszkodzić ubogim w prokreacji i popierać prokreację między istotami zdolnymi.

Od Konferencj i w Bukareszcie (1974), pojawia się wymiar woluntarystyczny kontroli demograficznej, szczególnie wśród ubogich: kontrola ta staje się akcją systematyczną. IV Konferencja (Mexico, 1984) wymienia konieczność planu działania, którego sformułowanie najlepiej zostało opracowane na Konferencji w Kairze (1994). Liczne obecnie spotkania są w dużej mierze poświęcone sprawdzeniu stosowania tego planu działania.

Ścisły związek między eugeniką a sztuczną selekcją jest często wykorzystywany dla "usprawiedliwienia", a nawet sponsorowania niektórych elementów programów ONZ mających na celu zahamowanie przyrostu ludności na świecie kierując się kryteriami dyskryminującymi ubogich. Ted Tumer, szef CNN, lub Bill Gates, mister Microsoft, zalewają ONZ, a szczególnie FNUAP, ogromnymi darami mającymi prowadzić do zredukowania liczby narodzin wśród ubogich, zamiast przyczyniać się do tworzenia szkół, które przecież z czasem doprowadziłyby do ekspansji ich rynków...

 

Powrót neomaltuzjanizmu

 

Pierwsi neomaltuzjaniści zasilili argumentację indywidualistyczną, libertyńską i feministyczną. Obecny neomaltuzjanizm kładzie również nacisk na prawo do indywidualnej przyjemności i na emancypację kobiet. Tymczasem, szczególnie od czasu raportu FNUAP z 1994, edukacja i emancypacja kobiet jest uznawana za potężny środek prowadzący do obniżenia przyrostu ludności. Dlatego też w edukacji kobiet trzeba wiele miejsca poświęcić na edukację seksualną i "zdrowie reprodukcyjne". Jest to część "nowych praw", które są lansowane: praw do antykoncepcji, do aborcji, do sterylizacji, do homoseksualizmu. Te "nowe prawa" mają odpowiedzieć na "niezaspokojone potrzeby". Na Konferencji w Kopenhadze (1995), pod presją lobbies homoseksualnych, te "nowe prawa" zostały wprowadzone po to, aby uwzględnić "zachowania wykraczające poza normę".

W Pekinie (1995) tak jak i w Stambule (1996) rodzina jest przedstawiana jako prototypowe miejsce walki klas; kobieta jest tam uciskana przez mężczyznę, który, obarczając ją "ciężarem" macierzyństwa, nie pozwala jej na rozwój i uczestnictwo w produkcji. Wyzwolenie kobiety przechodzi więc przez zniszczenie rodziny. Klasyczny temat neomaltuzjański, zniszczenie rodziny pojawia się odtąd w rubryce "nowe wzory" rodziny: obok tradycyjnej rodziny monogamicznej i heteroseksualnej, pojawiają się tak zwane "rodziny" z jednym rodzicem, homoseksualne, ponownie powstałe, itp.

Podczas Konferencji w Pekinie (1995), wszystkie te tematy zostały umieszczone pod hasłem "gender": różnice ról przydzielonych mężczyźnie i kobiecie w społeczeństwie nie mają żadnej naturalnej podstawy; są one wytworem kultury i, jako takie, mogą i powinny być zniesione. Jesteśmy w sercu rewolucji kulturalnej.

 

Powrót do ekologizmu

 

Malthus obawiał się dysparytetu między, z jednej strony, ziemiami uprawnymi a zasobami żywnościowymi oraz, z drugiej, liczbą osób do wykarmienia. Pomimo prac naukowych dementujących popularną wersję tez maltuzjańskich, ta teza anglikańskiego pastora objęła odtąd relacje między Ziemią a człowiekiem. W poszerzeniu przedstawionego przez Malthusa dysparytetu, wyróżniamy różne etapy.

Oto najpierw jesteśmy na Radeau de la Méduse malarza Géricault lub na Titanic'u. Statek Ziemia wiezie około sześć miliardów pasażerów i powoli tonie. Szalupy natomiast mogą pomieścić jedynie jedną trzecią lub jedną czwartą pasażerów. Trzeba więc bezlitośnie odciąć ręce tym, którzy chwytają się łodzi, bo inaczej wszyscy zginą. Coustaud, specjalista w demografii pelagicznej, zalecał więc, aby zmniejszyć liczbę ludności na świecie do jednej czwartej stanu obecnego.

Zawsze zgodnie z tradycją maltuzjańską, ubodzy są celem, do którego należy strzelać w pierwszym rzędzie. Ich przyrost demograficzny spowodowałby degradację środowiska: wycinanie lasów, marnowanie zasobów, surowców, ocieplenie, niszczenie warstwy ozonowej, itp. Człowiek byłby największym "drapieżnikiem". Konferencja w Rio (1992) była całkowicie poświęcona tym tematom. Maurice King zaleca zorganizowanie "rezerwatów", umieszczonych w "parkach", pilnowanych przez "rangers", rodzaj policji demograficznej. Ich zadanie polegałoby na "zachowaniu" ludności ubogiej w granicach pewnych limitów. Sprawa dotyczy tak ludzi jak i słoni. Stanowiliby zagrożenie dla otoczenia; należy więc za wszelką cenę chronić równowagę "naturalną". Nie mogąc powstrzymać wzrostu demograficznego ubogich należałoby pozwolić im zginąć. Dlatego też po procesie, wszczętym przez Malthusa, "praw parafialnych" na rzecz ubogich, dzisiaj mamy proces pomocy. Posłanie Malthusa jest nadal aktualne: pomagać ubogim oznacza naruszać naturalną moralność; jeśli Pani Przyroda jest gwałtowna, społeczeństwo powinno ono również być gwałtowne.

Wychwalanie środowiska doprowadziło do radykalizacji wcześniejszych ekologii. Już Konferencja w Bukareszcie (1974) uważała, że przyrost ludności miał wpływ na środowisko i stał się problemem międzynarodowym. "Pomoc" na ten cel musi być zwiększona.

Radykalizacja tego typu pojawiła się podczas Konferencji w Stambule (1996), która ukazała więź między planowaniem przestrzennym a planowaniem narodzin. Odtąd, zgodnie z tym, co ukazuje Luc Ferry, człowiek nie jest już w centrum świata: antropocentryzm tradycji zachodniej, a szczególnie kartezjański, spalił na panewce (Przypis: zob. Luc Ferry, Le nouvel ordre écologique, Paris, wyd. Grasset/Livre de Poche, 1998, zob. na przykład ss.26-29). Człowiek nie transcenduje natury materialnej; jest on istotą wśród innych, zanurzonych we wszechświecie. Człowiek nie musi tylko podporządkować się państwu lub państwo organizacjom międzynarodowym. Musi on również uznać, że zwierzęta, one również mają prawa. Musi podporządkować się Ziemi-Matce i, jak ku temu skłania New Age, wielbić Gaję.

 

Ideologia bezpieczeństwa demograficznego

Bardziej niż kiedykolwiek, powraca się do tez maltuzjańskich, które stają się przedmiotem różnych prezentacji i zmiennych wypośrodkowań. Pod różną postacią poj awia się ponownie skarga maltuzjańska: nadmierna liczba ludzi jest pierwszą przyczyną nieszczęść, jakie dotykają ludzkość.

Należy więc zwiększyć pomoc przyznawaną programom kontroli narodzin i wzmocnić, w tym celu, władzę organizacji międzynarodowych, szczególnie ONZ i jej agend – oraz organizacji pozarządowych uznanych za wiarygodne.

Tematy maltuzjańskie krzyżują się i przyczyniają się do powstania ideologii scjentystycznej, charakteryzującej się monoprzyczynowośią. Parametr demograficzny jest tak bardzo wychwalany, że jest przywoływany zarówno po to, by rozjaśnić przeszłość jak i po to, by legitymizować programy działania coraz bardziej woluntarystyczne tzn. w rzeczywistości narzucone jednostkom i państwom.

Nazwaliśmy tę ideologią ideologią bezpieczeństwa demograficznego per analogiam do "doktryny bezpieczeństwa narodowego". (Przypis: zob. nasze prace cytowane powyżej. La dérive totalitaire du libéralisme, passim; i El Evangelio frente al desorden mundial, passim). Ta ostatnia, na którą powoływała się większość reżimów wojskowych latynoamerykańskich w latach 60, uważała, w ślad za teoretykami północno-amerykańskimi i europejskimi, że dominujący antagonizm był antagonizmem, który przeciwstawiał liberalny i demokratyczny Zachód, totalitarnemu i komunistycznemu Wschodowi. Trzeba było powstrzymać, czyli zahamować, napór ze Wschodu. Antagonizm ten wyrażał się totalną wojną, "usprawiedliwiając" reżymy wyjątkowe. Ta fascynująca ideologia nastawiała się więc na strach, aby narzucić ludności, spragnionej jednak rozwoju i wolności, ofiary połączone z represją, a nawet z przemocą. Zbawienie Narodu miało legitymizować władzę pojętą na wzór Hobbes'a: władza "czysta" wyrażająca się w prawach, które są wyrazem woli Lewiatanu.

Te cztery elementy, które przeanalizowaliśmy mieszczą się w ideologii bezpieczeństwa demograficznego. Ideologia ta dokonuje ponownej interpretacji dominującego antagonizmu stosując go do stosunków Północ-Południe, bogate i ubogie. Według tej ideologii największe zagrożenie, jakie ciążyłoby na Północy to zagrożenie pochodzące z Południa, ubogiego, lecz o wiele bardziej zaludnionego. Stąd absolutna konieczność zahamowania, tzn. ujarzmienia wzrostu demograficznego Południa, nie skąpiąc na to środków. Najbardziej cyniczne sformułowanie tej ideologii znajdziemy w Raporcie Kissingera (1974). (Przypis: zob. The Life and Death of NSSM 200 /<Kissinger Report>/, opublikowany przez Stephen D.Mumford. Tekst Raportu mieści się na stronach 47-186. O książkę tą można zwrócić się do Center for Rearch on Population and Security, P.O. Box 13067, Research Triangle Park, North Carolina 27709, USA).

Nowa ideologia ukierunkowana jest więc, ona również, na strach, jakim, jak się mówi, powinno napawać Południe. Nasz program działania, nas bogatych, może głosić, że ma „solidne”, nawet "naukowe" podstawy, dane przez Malthusa i jego kontynuatorów. A ponieważ nasza sprawa jest "słuszna ", mamy podstawy - twierdzą oni – by uciekać się do instrumentów działania, jakimi dysponuje ONZ, a nawet je wzmocnić.

 

Analiza krytyczna tej ideologii

 

 

Przerażające jest obserwowanie, jakiego kredytu zaufania naiwnie udziela pewna liczba decydentów politycznych konstrukcjom ideologicznym pozbawionym wszelkich podstaw naukowych. Tego rodzaju pomoc w podejmowaniu decyzji może jedynie doprowadzić do katastrofy. Raz jeszcze, dokonamy przeglądu naszych czterech elementów przytaczając co mówią na ich temat badania naukowe, których wartość trudno podważyć.

 

Prymat kapitału ludzkiego

Wymyślone w XIX wieku tezy Malthusa zostały zdementowane dzięki badaniom i dokonaniom Normana Borlauga, ojca zielonej rewolucji w Indiach i z tego tytułu laureata Pokojowej Nagrody Nobla w 1970 r. Wszelki obecnie panujący głód ma swoje źródło w wojnach, w ignorancji, w złym rządzeniu lub jeszcze w dysfunkcjach systemów dystrybucji. Podobnie Julian Simon, "nobelizujący", zmarły przedwcześnie, wykazał, że daleko jeszcze zasobom naturalnym do wyczerpania; jedyny surowiec, co do którego istnieje obawa, że go zabraknie - to człowiek; on sam władny jest, by przekształcić jakąś rzecz w surowiec, a surowiec w bogactwo. Człowiek jest pierwszym kapitałem, jaki należy waloryzować.

Należy ponadto zauważyć, że od lat najbardziej szanowani demografowie zwracali uwagę na ogólny spadek wskaźników wzrostu ludności i na czasami alarmujące zmniejszenie się wskaźników płodności. Tendencje takie były już zauważalne przed trzydziestu laty. Niemniej, jako że są sprzeczne z rozpowszechnioną wersją tez maltuzjańskich, zostały one przyjęte i uznane dopiero bardzo niedawno przez FNUAP i inne zainteresowane agendy oenzetowskie. Nie oznacza to zresztą, iż należy wyciągnąć wniosek, że trzeba radykalnie podważyć programy kontroli, agendy te korzystają z pretekstu, jakimi są rocznice Konferencji w Kairze i w Pekinie, aby domagać się więcej środków dla zgubnego "planu działania".

 

Ludność a wiarygodność narodowa

Należy więc tu podkreślić, że stan i struktura wieku ludności mają znaczenie przy potwierdzaniu suwerenności narodu w ogólnym kontekście stosunków międzynarodowych. Tego uczy historia i codziennie potwierdza to teraźniejszość. Stan populacji narodu oczywiście nie wystarczy do politycznej afirmacji tego narodu, lecz jest on koniecznym i rzucającym się w oczy składnikiem. I tak pomimo różnic ideologicznych, jakie je dzielą, żaden wielki naród nie może pozwolić sobie na utrzymywanie złych stosunków z Chinami czy też nawet z Indiami. (Przypis: to właśnie wyjaśnia Gérard-François Dumont, profesor demografii na Sorbonie, w "Démographie et analyse stratégique", w Défense/Paris/, numer 83, marzec 1999, ss.76-80). Wiarygodność międzynarodowa obu olbrzymów Ameryki Łacińskiej – Brazylii i Meksyku – jest hipotecznie obciążona ich deficytem demograficznym. Wiarygodność, lecz także "cechy budzące szacunek" narodów pretendujących do Unii Europejskiej, w tym Polski, jest w dużej mierze funkcją struktury demograficznej zainteresowanych narodów.

 

Globalizm

 

Różne koncepcje globalizmu muszą być rozpatrywane z wielką uwagą. Jeśli globalizm oznacza, że ludzie i państwa są odpowiedzialne jedne za drugich, jeśli oznacza to bardziej wyraziste znaczenie solidarności, można się tylko cieszyć. Wraz z innymi Zbigniew Brzeziński otworzył jednak drogę innej koncepcji globalizmu. Według tej koncepcji, Stany Zjednoczone powinny objąć przywództwo zarządu krajów bogatych, aby uniknąć światowego chaosu. To zapobieżenie bałaganowi powinno opierać się na "unieruchomieniu" krajów Trzeciego Świata i rozdzieleniu zadań w duchu Johna Stuarta Milla. (Przypis: O aspektach gospodarczych globalizacji, zob. dziwną pracę Mastering Global Buisiness, Londyn, Wyd. Financial Times/Pittman Publishing, 1999)

Zastosowany do stosunków między państwami, globalizm ten oznacza radykalne podważenie suwerenności Narodów. Pod tym względem bardzo niepokojący jest sposób, w jaki instytucje międzynarodowe - przede wszystkim ONZ, ale także Unia Europejska – niszczą stopniowo autonomię suwerennych Narodów, którym przecież zawdzięczają swoją egzystencję i swoją legitymizację. Właśnie przez konwencje, ustawodawstwa narodowe są osłabiane. W ten sposób rodzi się nowe prawo, które jest stosowane szczególnie po to, aby narzucić narodom ubogim "nowe prawa" dotyczące ludności. (Przypis: przejście kontroli demograficznej do "nowych praw" jest dokładnie przeanalizowane przez Seamus Grimes w "From population control to 'reproductive rights': ideological influences in population policy", w Third World Quarterly, 19,3,1998, ss.375-393). Subsydiarność nie jest więc już honorowana.

 

Rodzina

 

Należałoby przypomnieć tutaj niszczycielskie skutki nadużywanego indywidualizmu, do jakiego prowadzi neoliberalizm i przemoc, jaka z niego wynika. Zaś przeciwwaga tego zboczenia ukazywana nam jest w niektórych ostatnio napisanych pracach na temat rodziny.

 

Gary Becker otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii w 1992 r. za wykazanie podstawowej roli rodziny i edukacji w społeczeństwie. (Przypis. zob. Gary S. Becker, A Treatise on the Family, Cambridge, Massachusetts, Harvard University Press, reedycja 1994). Przede wszystkim w rodzinie ksztahuje się "kapitał ludzki", jedyny, który ostatecznie ma znaczenie, a co do którego istnieje ryzyko, że może go zabraknąć. To w rodzinie, kształtuje się osobowość dziecka. To właśnie tutaj dziecko uczy się znaczenia inicjatywy, odpowiedzialności, solidarności, itp.: ileż cech wysoko cenionych w społeczeństwie.

W tym kształceniu – dodaje Gary Becker – rola matki jest zasadnicza: to ona budzi te cechy i uczy dziecko nauki, porządkowania swoich rzeczy, oszczędzania, itp. Stąd szczególna wartość działania matki, które powinno być uznane w i przez społeczeństwo. Dziecko nie tylko jest dobrem dla swoich rodziców; jest także dobrem dla społeczeństwa. Działalność matki nie jest po prostu dobrem "prywatnym"; jest to dobro wnoszone do społeczeństwa. Stąd konieczność stworzenia kobietom warunków do dokonania rzeczywiście wolnego wyboru: lub poświęcić się rodzinie, lub wybrać zawód, lub pogodzić obie te czynności.

Wnioski te są podtrzymywane a contrario przez Claude Martin, który zbadał stan "po rozwodzie". Rozwód wzmaga ryzyko marginalizacji, a nawet wykluczenia odseparowanego współmałżonka najbardziej wrażliwego. (Przypis: taka jest jedna z głównych tez rozwiniętych przez Claude Martin w L'aprčs divorce. Lien familial et vulnérabilité. Presses Universitaires de Rennes, 1997). Państwo-Opatrzność samo stwarza problemy, których nie potrafi rozwiązać: przypochlebiając jednostkom, osłabia instytucję rodziny, która pierwsza zaradziłaby brakom Państwa-Opatrzności...

Krótko mówiąc, to w interesie społeczeństwa i państwa leży popieranie rodziny i pomaganie jej, aby dobrze edukowała dzieci, które się w niej rodzą.

 

Odpowiedzialni zarządcy

Chodzi tu ogólnie rzecz biorąc o otaczające środowisko jak i o zasoby, jakie tam się znajdują: człowiek musi zarządzać światem przyrody w sposób odpowiedzialny. Odpowiedzialność za agresję wobec środowiska spoczywa na ludziach lub towarzystwach, które zżera pazerność bez granic, tak jak w przypadku Amazonii; lub, które wytrzebiają lasy lub tworzą pustynie, ponieważ nie mają dostępu do innych paliw; lub które, aby znaleźć złoto, niszczą faunę wodną; lub które traktuj ą oceany i jeziora jak ścieki; lub które nie chcą zdyscyplinować swojej konsumpcji, jak ma to miejsce w krajach bogatych; lub których przemysł jest zanieczyszczający, jak ma to miejsce w krajach wschodnich. Błędem jest i nieuczciwością zrzucanie odpowiedzialności za takie agresje na "zbyt wielką liczbę ludności".

 

Kontestacja: podstawowym prawem politycznym

 

Pod koniec tej krytycznej analizy, jasno wynika, że ideologia maltuzjańska bezkrytycznie przejmowana i traktowana jako własna w licznych publikacjach agend oenzetowskich niezbyt troszczy się o człowieka, o jego zdolności, o jego wolność, o jego skłonność do współżycia w grupie. Zgodnie z tą ideologią, człowiek jest przedmiotem surowych determinizmów, którym całkowicie podlega. Determinizmy te uwidaczniają się w fatalnym wzroście nędzy, w nieprzezwyciężalnym charakterze nierówności naturalnych, w nieuleczalnym podporządkowaniu się człowieka jego namiętnościom, i wreszcie w tym, że człowiek nie może oderwać się od zakotwiczenia, które go całego wiąże z kosmosem.

Dramat polega na tym, że ONZ przyjęła tę całkowicie materialistyczną ideologię, wraz z determinizmem, który jest jej nieuniknionym następstwem i tym samym sama ONZ ryzykuje pogrążenie się w nietolerancji i dogmatyzmie. Zastawiając sidła na swoich członków, ONZ sama w nie wpada. Występując jako depozytariusz "prawdy ideologicznej", staje się nietolerancyjna, musi odrzucać wszelką krytykę i ignorować fakty. Stąd wynika, podczas spotkań międzynarodowych, jej obsesja konsensusu i systematyczne ukrywanie rezerw płynących ze środowisk "politycznie nie poprawnych". Jeśli kolegium narodów członkowskich nie obejmie ponownie kontroli nad tą organizacją, ONZ będzie mogła globalizować model chiński: "produkcja ludzi" byłaby planowana przez technokratów ideologicznie "oświeconych", których wyroczni nie wolno byłoby poddawać dyskusji. Jeśli ONZ chce zachować swoją wiarygodność, uda jej się to uczynić jedynie wyzwalając się z tej pomieszanej, reakcyjnej i paleo-imperialnej ideologii.

Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1998, Amartya Sen opracował dzieło rzucając nowe światło na ubóstwo w ogóle, a na głód w szczególności. Krocząc innymi drogami niż drogi zbadane przez Borlauga, Beckera i Simona, sławny ekonomista z Cambridge wykazał, że ubóstwo nie ma w sobie nic fatalnego. To człowiek jest za nie najbardziej odpowiedzialny, a nie natura. Ubóstwo, dodaje, musi być mierzone z uwzględnieniem nie tylko dochodu, lecz również, szkolnictwa, łatwości dostępu do opieki medycznej, reform rolnych i podatkowych, itp. ubóstwo jest konsekwencją złego zarządzania gospodarką, to znaczy złych decyzji podejmowanych przez ludzi: jest ono wyrazem klęski. Natomiast aby poprawić te błędy i zaradzić tym porażkom, niezbędne jest sprzyjające środowisko polityczne. Najpierw wszyscy muszą posiadać prawo do wolności słowa; trzeba móc krytykować złe posunięcia w gospodarce. Bowiem tam, gdzie istnieje prawo dla wszystkich do krytyki, jeśli przywódcy popełnią błędy i ich nie poprawią, zostaną odrzuceni podczas najbliższych wyborów.

 

Podkreślaj ąc bardzo silnie rolę, jaką odgrywa człowiek, Amartya Sen ukazuje jak ścisła więź łączy ekonomię i politykę. Podkreśla on szczególnie, że głód wynika stąd, iż ci, którzy go doznają nie mają praw; nie mogą wypowiedzieć się, aby skrytykować rząd.

Opis głodu, jaki przedstawia Amartya Sen może objąć wszystkie parametry charakteryzujące ubóstwo i rozwój: dochód oczywiście, lecz także zdrowie, szkoła, długość życia, itp. Nie można walczyć z ubóstwem, nie można zapewnić rozwoju jeśli nie są uznane prawa wszystkich zainteresowanych tym ludzi. Innymi słowy, nie ma rozwoju bez demokracji politycznej, nie ma demokracji "bez wolności potępiania".

Jeśli tak jest, potwierdza się, że skłonność do dogmatyzmu ideologicznego, jaką czasami stwierdzamy w ONZ, nie może tolerować prawa ubogich do wypowiadania się. Pozbawieni słowa, pozbawieni szkoły, pozbawieni zdrowia – jednym słowem pozbawieni wolności, ubodzy nie mają swojego miejsca na wielkim bankiecie wydanym przez naturę. "Pokusa narzucenia obowiązkowej kontroli narodzin, pisze Amartya Sen, pojawia się wówczas gdy rząd ma inne priorytety niż rodzina" (Przypis: zob. Amartya Sen, "Pas de bonne économie sans démocratie", w Le Monde z 28 października 1998). Według niektórych tekstów ONZ i jej agend, priorytetem jest doprowadzenie ubogich do pochłonięcia napoju ideologicznego, do wyrażenia na to zgody, bez żadnego sprzeciwu.

Jeśli to zbaczanie z kursu nie zostanie zahamowane, zbaczanie, które nie mogłoby powoływać się na Kartę z San Francisco (1945) i które jest całkowicie sprzeczne z Powszechną Deklaracja Praw Człowieka (1948), doprowadzi ono do gospodarczej i politycznej klęski, której "model chiński" jest tylko ponurą zapowiedzią.

 

Demograf wobec władzy

 

Pod koniec tego przeglądu, wyłania się kilka pouczeń.

1. Nauka jaką jest demografia oddawała i nadal oddaje nieocenioną przysługę wspólnocie ludzkiej. Jednak decydent polityczny powinien zawsze pamiętać o ograniczeniach nierozłącznie związanych z tą dziedziną wiedzy. Nawet najlepiej sporządzone spisy ludnosci dają jedynie ocenę szacunkową. Projekcje i przewidywania, jak to wynika nawet z danych ONZ, powinny być traktowane z największa ostrożnością, gdyż są regularnie dezawuowane. Nie dysponujemy żadną metodą, która pozwoliłaby okreslić z całą pewnością, jakie będzie zachowanie reprodukcyjne par w takim czy innym społeczeństwie.

2. Od początku tego wieku, nauka o ludności oddała wielkie przysługi społeczeństwu. Pozwoliła ona lepiej zbadać zachorowalność, a szczególnie lepiej zwalczać choroby zakaźne; tym samym była ona bardzo pomocna służbom imigracyjnym. Wraz z udoskonaleniem służb stanu cywilnego, demografia dała narodom lepsza wiedzę o ich możliwościach pracy i ich zdolnościach. Na skutek wojen, rządy często promowały politykę pronatalną.

3. Od początku lat 60 władze państwowe coraz bardziej ulegały wpływom ideologii maltuzjańskiej propagowanej przede wszystkim przez kraje anglosaskie. Przesiąknięte tą ideologią i dysponujące coraz większymi środkami, państwa, zachęcane przez międzynarodowe organizacje, zaczęły coraz bardziej otwarcie i bezpośrednio ingerować autorytarnie w planowanie przyrostu ludnosci. Indie i Chiny są najbardziej znanymi przypadkami, lecz podobny interwencjonizm obserwujemy w Ameryce łacińskiej, a szczególnie w Meksyku, oraz w Afryce. Ideologia Malthusa ma "legitymizować" kampanie skierowane preferencyjnie do bezbronnych ludzi rzekomo "dla ich dobra". Wiele dowodów świadczy o tym, że populacje te nie są "w pełni informowane" i że nie są w stanie podjąć" wolnej i świadomej decyzji" odnośnie maltuzjanskich środków, z których "korzystanie" im się "ofiaruje". Ideologia maltuzjańska służy tutaj podstępowi, przymusowi lub sile. Eksportowana do krajów w pełnym rozwoju, stała się ona najbardziej perfidną bronią, jaką posługują się kraje bogate w podstępnym starciu, jakie przedsięwzięli wobec Trzeciego Świata.

4. Coraz bardziej znaczące interwencje władz publicznych w dynamikę demografii wprowadzają radykalne zmiany w społeczeństwie politycznym. W imię ideologii maltuzjańskiej, zachowanie reprodukcyjne obywateli i komórka rodzinna są coraz bardziej narażone na wtrącanie się państwa. Lecz poszczególne państwa są coraz bardziej narażone na naciski ONZ, jej agend, a nawet Unii Europejskiej. Pomoc niesiona kraj om Trzeciego Świata jest coraz bardziej uwarunkowana akceptacją programów maltuzjanskich. Subsydiarność nie jest więc już przestrzegana, jako że pary podlegają coraz bardziej "administrowaniu" ich najbardziej osobistych decyzji i że Narody widzą jak ulega erozji ich suwerenność w imię "stanu konieczności" powstałego w wyniku tak zwanej "eksplozji demograficznej".

5. Wpływ wywarty przez przeobrażenia maltuzjanizmu kontrastuje z nietrwałością bazy naukowej na jakiej się opiera. Kontrast ten wzywa wspólnotę demograficzna narodową i światową do przeprowadzenia rachunku sumienia.

Większość wielkich dziedzin nauki utrzymuje dwuznaczne stosunki z władzą. Bądź rządy posługują się naukowcami, aby rządzić; bądź naukowcy twierdzą, że rządzą dzięki swojej wiedzy. Naukowcy oscylują często w ten sposób między serwilizmem a pragnieniem władzy. Psychiatrzy oddali się na służbę reżymowi sowieckiemu; lekarze biolodzy chcą obecnie uczestniczyć we władzy i zarządzać życiem ludzkim w imię kryteriów "jakościowych" określonych przez nich samych. Ideologia maltuzjańska ilustruje w dramatyczny sposób ryzyko wynikające z dwuznacznych stosunków, jakie demografowie utrzymują z establishmentem narodowym i międzynarodowym. Spójrzmy po prostu na to, co dzieje się w agendach ONZ. Mają one na swoich usługach demografów, z których niektórzy są czasami wyłącznie wykorzystywani dla nadania pseudo-legitymizacji naukowej programom kontroli populacji. Tak było w przypadku Juliana Simona zanim bardziej nie zgłębił rzeczywistości naukowej. Inni demografowie, związani lub nie z aparatem oenzetowskim, uczestniczą we władzy prezentując swój scjentyzm demograficzny jako panaceum na wszystkie bolączki społeczeństwa ludzkiego.

W ten sposób uformowała się technokracja międzynarodowa, która służy interesom wielkich mocarstw. Technokracja ta ukrywa swoje cele, do których nie może się przyznać, pod maską pozoru demograficznego całkowicie niewrażliwego na dementowanie faktów. Należy więc zadenuncjować nadużycie władzy naukowej, czasami posuniętej aż do wykroczenia popełnionego przez znaczącą frakcję wspólnoty demograficznej.

 

Zaden demograf nie ukryje się przed tym poniżającym podsumowaniem. Oczywiscie wszędzie można znaleźć demografów gotowych do sprzedania każdego produktu odpowiadającego rządowym wymogom chwili, na przykład w dziedzinie ubezpieczeń zdrowotnych, ubezpieczeń społecznych, rent i emerytur. Ale istnieje na szczęście wszędzie wspólnota demografów łącząca, z uznanym autorytetem naukowym, integralność moralną o wartości niepodważalnej. To na tych naukowcach, którzy znają cenę wolności akademickiej, spoczywa najpilniejsze zadanie – uchronić nasze wspólnoty narodowe i całą wspólnotę ludzką przed różnymi formami maltuzjanizmu. To oni w pierwszym rzędzie powinni wywrzeć nacisk na ONZ, by dokonała rozrachunku; to oni powinni przeprowadzić demistyfikację "planów działania" szeroko opartych na gigantycznym blefie ideologicznym. O ile kłamstwo doskonale łączy się z przemocą, sprawiedliwość może istnieć jedynie w prawdzie.

 

To download the text, click here: Demografia a suwerenność narodowa  (pdf file)